Romantyczny kącik #11: Colleen Hoover "November 9"


"Nigdy nie będziesz w stanie się odnaleźć, jeśli zatracisz się w kimś innym."


To już moje czwarte spotkanie z Colleen Hoover. Pierwsze niezbyt dobrze wspominam, o pozostałych możecie przeczytać tutaj
Colleen potrafi oczarować czytelnika, o tym już zdążyłam się przekonać.
Ta powieść jest przykładem idealnego romansu, który porusza serce i sprawia, że szybko o nim nie można zapomnieć. Nie jest mdły, powtarzalny.
Jest jedyny w swoim rodzaju.



9 listopad.

W tym dniu życie Fallon i Bena całkowicie się zmienia. Od chwili przypadkowego spotkania zaczyna tworzyć się nowa historia. Jednak zauroczony Ben, pisanym słowem, rozpoczyna tworzenie drugiej historii. 
Mimo, że spędzają tylko jeden dzień razem, nie są w stanie o sobie zapomnieć. 
Postanawiają, że będą się spotykać tylko raz w roku: 9 listopada. 
Jak bardzo będzie różniła się ich historia z tym, co jest na papierze?


Uwielbiam nietypowe historie, które nie wpisują się w bardzo dobrze znany nam schemat. Kiedy nie wiemy, czego tak naprawdę możemy spodziewać się po powieści. Jest o miłości, ale do czego doprowadzi to uczucie?

Urzekło mnie w niej to, że bohaterowie spotykają się raz w roku, nie częściej. Z jednej strony to bardzo urocze i romantyczne, mają jeden dzień dla siebie, są tylko oni. Jednak wiadome jest to, że uczucie na odległość nie ma prawa długo wytrzymać. Są wyjątki, nie będę się sprzeczać. Ale jestem realistką, a raczej gdzieś pomiędzy optymistką a realistką, i wiem jak życie wygląda. Książka pokazuje prawdę, nie jest przesłodzona i wydarzenia nie są wyidealizowane, napisane pod czytelnika. Coś fantastycznego!
Nie można zapomnieć, że ta powieść nie jest jedynie o miłości. Poznajemy życie obojga bohaterów. Zarówno to co działo się przed oraz to co dzieje się pomiędzy ich spotkaniami. Są to bardzo wzruszające i czasami wręcz silnie emocjonalne wydarzenia, które chwytają za serce. Trudności jakie ich spotkały w życiu, to jak radzili sobie z konsekwencjami i jak wypłynęło to na teraźniejszość. Dwójka młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosłe życie bez wsparcia innych.

Pod koniec, mamy możliwość poznania historii napisanej przez Bena. Pewnie zastanawiacie się jak bardzo różni się od tej realnej? Oczywiście, że Wam nie zdradzę tego. Ale mogę jedynie odsłonić rąbek tajemnicy, że pokochacie tę książkę jeszcze bardziej, a pewne fragmenty sprawią, że serce zabije mocniej i szybciej. Nie tylko dlatego, że zakończenie staje się być całkowitą zagadką.

Fanom autorki "November 9" na pewno przypadnie do gustu. Zastanawiam się, czy nie przebiło mojego ukochanego "Maybe someday", na chwilę obecną stawiam na równi.

Miłego!

8 komentarzy:

  1. Kocham tę książkę, ale nic nie pobije Losing Hope i fragmentu z Hopeless gdzie wspominają o chłopcu, który stracił swoją nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy mnie nie ciągnęło do twórczości Colleen Hoover i nie sądzę by to się zmieniło.

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki autorki, tą również miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. November 9 jest jedną z czterech moich ulubionych książek Colleen Hoover :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko raz w roku? Niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Colleen i tę powieść czytałam z ogromną przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie również urzekła ta powieść. Zresztą Colleen wymiata! Najlepsza w takim rodzaju powieści. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat ta książka nie powaliła mnie na łopatki. Co więcej, trochę się nią rozczarowałam. Miałam wrażenie, że wszystko idzie za łatwo. Jednak przyznam, że zakończenie naprawdę dobre. Dla mnie nadal najlepsza książka Hoover to "Maybe someday" :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 radandenelia , Blogger