Obyczajowy kącik #13: "O wiele więcej" Kim Holden



"Wszyscy potrzebujemy pomocy. Trudno być człowiekiem, gdy jest się samemu."

Kim Holden potrafi zachwycić czytelnika. Przekonałam się o tym po przeczytaniu "Promyczka" i "Gusa". Dlatego nie mogłam się doczekać kolejnej lektury i czym prędzej zabrałam się za czytanie "O wiele więcej".

Słyszałam, że książka może wywołać skrajne emocje. Mirandę, negatywną postać, nienawidzimy od samego początku a Seamusa i Faith kochamy bezgranicznie. 
Podobno.
Chyba nie wpisuję się do tego schematu, ponieważ moje serce nie zabiło szybciej wtedy, kiedy powinno.

Kiedy rozpada się małżeństwo, szukamy winnych.
Związek Mirandy i Seamusa od samego początku był niepewny. Nie dla Seamusa.
Miranda znalazła mężczyznę, który potrafił zatroszczyć się o dom i dzieci, kiedy Ona wspinała się po szczeblach kariery. 
Jednak coś pękło, związek się rozpadł i pozostał żal.
Mimo to, Seamus nadal wierzy, nie tylko w dobroć i ludzi. 
Głównie w miłość.

"O wiele więcej" różni się od pozostałych książek autorki. 
Powieść skierowana jest do dojrzalszych czytelników, jednak miałam wrażenie, że momentami wplecione zostały przewidywalne, lekko naiwne wydarzenia, które często spotykałam w młodzieżówkach. Między innymi dlatego przestałam je czytać.

Książka podzielona jest ze względu na bohaterów oraz czas. Poznajemy Mirandę, czarny charakter, osobę, która przestawiona jest jako okrutny człowiek, bez serca. Na samym początku lubiłam Ją, mimo wszystko. Nie oceniłam Jej od razu (jak to większość czytelników zrobiła), próbowałam zrozumieć Jej zachowanie i nawet mi się udało. Jednak po pewnym czasie miałam wrażenie, że Kim Holden za wszelką cenę próbuje nam tę postać obrzydzić i robi wszystko, żebyśmy Ją nienawidzili. Szczerze? Oczernianie Mirandy na siłę sprawiło, że po chwili chciałam rzucić książką.
Pozostała dwójka, Seamus i Faith to pozytywne postacie, które próbują odnaleźć się w nowej, trudnej sytuacji. Ciepło jakie bije od tych postaci sprawia, że czytelnik od razu się w nich zakochuje. Niosą dobro i radość. Seamus, idealny ojciec, kochający mąż, który chwilowo traci wiarę w miłość. Faith, młoda kobieta, szukająca prawdy o sobie. Prostymi gestami takimi jak rozdawanie darmowych uścisków na ulicy, sprawia, że dobre uczucia wracają do człowieka. 

Tematyka również jest nietypowa. Rozwód, walka o dzieci i przyszłość. Walka z samym sobą, o uczucia i wiarę. Książka życiowa, chwilami bardzo pouczająca. 
Jednak, tak jak wspomniałam wyżej, niektóre wydarzenia były za bardzo wyidealizowane, naiwne i daleko wybiegające od rzeczywistości. W takich momentach zastanawiałam się, czy nadal czytam dojrzałą powieść, czy jednak powróciłam do młodzieżówki. Chyba ani jedno, ani drugie. 

Podsumowując, jest to niesamowicie ciepła powieść, która niesie wiarę w ludzi i miłość. Mimo ciężkich chwil człowiek może liczyć na wsparcie innych. Uczy, żeby nigdy się nie poddawać.
I mimo tych uroczych szczegółów, moim zdaniem autorka przesadziła z nadmiernym oczernianiem Mirandy, która w oczach czytelnika z człowieka przemieniała się w potwora. Zepsuło to moją radość z czytania. 
Mimo wszystko, polecam. Zapoznajcie się z tą lekturą. 

Miłego! 

4 komentarze:

  1. Ja jakoś nie mogę się zdecydować na tą książkę o mnie ona od siebie jakoś odpycha mój blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam, kiedy autor na siłę stara się obrzydzić jakaś postać. Nawet w życiu ludzie nie są tylko źli, albo tylko dobrzy :) Kim Holden czeka na mojej liście TBR, ale chyba skuszę się najpierw na inne jej pozycje. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele słyszałam dobrego o tej książce ale na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki Kim Holden :D Mimo, że seria o Promyczku spodobała mi się bardziej, to jednak "O wiele więcej" też było cudowne <3

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 radandenelia , Blogger