30 maj 2016

Obyczajowy kącik: Jo Walton "Podwójne życie Pat"



„Kiedy tak leżała, mogła się unosić między dwoma światami, zachować wszystkie wspomnienia, mieć oba życia: to, w którym poślubiła Marka, i to, w którym przeżyła szczęśliwie czterdzieści lat z Bee, to, w którym była Tricią, a potem Trish, i to, w którym była Pat.”

Często zastanawiam się nad tym, czy gdybym powiedziała/zrobiła coś zupełnie innego, świat i moje życie różniłoby się od teraźniejszego. Też tak macie?
Możliwe, że mam zbyt wiele czasu, że takie myśli i pytania nachodzą mnie, ale założę się, że nie jestem jedyną osobą. Gdybym cofnęła czas i zmieniła pewne wydarzenia, które ciągną się za mną od kilkunastu lat, to czy byłabym tą samą osobą?

W tym momencie nie jest mi dane odpowiedzieć na te nurtujące mnie pytania. Może kiedyś, ktoś, wymyśli wehikuł czasu, dzięki któremu będziemy mogli zmienić jedną rzecz i przeżyć swoje życie raz jeszcze, które będzie biegło innym torem.


Głowna bohaterka Patricia Cowan ma szansę przeżyć swoje życie podwójnie.
Poznajemy Ją w roku 2015 jako osobę, która dożyła sędziwego wieku. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Patricia budząc się nie wie, czy dzisiaj jest Trishią, czy Pat.
Jednak pamięta inne wydarzenia.
W jednym życiu wyszła za Marka i miała czworo dzieci, w drugim natomiast odrzuciła propozycję zamążpójścia i wychowywała troje dzieci z Bee. Była osobą oddaną wszystkim obowiązkom domowym, czy wyzwoloną autorką przewodników? Kochała i była kochana, czy została jedynie przykrywką?
I co najważniejsze, czy świat, na który patrzyła przez okno był bezpieczny, czy czekała go zagłada?


Powieść zauroczyła mnie od samego początku.
Zżyłam się z główną bohaterką i w duchu kibicowałam Jej podczas całego życia.
W zależności od rozdziału, czy to była Trishia, czy Pat moje serce niejednokrotnie pękało, nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka wywołała we mnie tyle emocji: raz płakałam ze śmiechu (nie mogłam się powstrzymać, by nie wysłać pewnego, śmiesznego fragmentu z życia Pat- tym o „mokrym ryjku zwierzątka”), a raz wręcz tonęłam we łzach ze smutku.
Moim zdaniem autorka cudownie przedstawiła historię i tę różnicę pomiędzy dwoma światami. Niby zwykłe „tak” lub „nie”, a ile może zmienić w życiu. Naprawdę, nie mogę się nadziwić, mimo, że przeczytałam tę książkę ponad tydzień temu to ona nadal mi towarzyszy i cały czas jestem w szoku (jak najbardziej pozytywnym) jaka przepaść powstała pomiędzy osobowością jednego człowieka, ale w dwóch różnych życiach! Serio, ta różnica jest powalająca.

Wiem, że napisanie „ polecam z całego serca” nie jest oryginalne i bardzo zachęcające. Mogłabym opowiadać i pisać o tej książce, zachwycać się nią i wzdychać, ale nikt nie lubi spoilerów (za każdym razem, gdy myślę o tym, przypomina mi się sytuacja z moją mamą. Czytałam wtedy „List w butelce” i pamiętam jak kończyłam powieść, moja mama nagle wyskoczyła z pytaniem:”Utonął już?”. Nie muszę chyba wspominać, że do tego fragmentu jeszcze nie doszłam).

Także kochane Mole, jeżeli nie zachęciłam Was do przeczytania tej książki, może moja ulubiona youtuberka to zrobi : https://www.youtube.com/watch?v=D0ZCT-CAvX8&spfreload=5

Życzę miłego poniedziałku!

22 maj 2016

Romantyczny kącik: Katarzyna Berenika Miszczuk "Szeptucha"



Zapraszam Was w daleką podróż, chociaż może się wydawać, że cel naszej podróży nie jest tak odległy!

Co byś powiedział na przechadzkę po dobrze już Ci znanej Polsce, która (jak się okazuje)nadal jest Królestwem? Mieszko I nie przyjął chrztu i co za tym idzie : wszystkie obrzędy, które znałeś z książek (chyba, że jesteś fanem gier komputerowych to podpowiadam: Wiedźmin 3) możesz doświadczyć na własnej skórze!
"Z tego, co wiedziałam, my, Słowianie, w przeciwieństwie do większości współczesnych kultur, obchodziliśmy dwa święta zmarłych. Jedno na jesieni, tak zwane Zaduszki albo Dziady, a drugie na wiosnę, czyli Stado bądź jak kto woli, Zielone Świątki, które wchodziły w skład obchodów trwających siedem dni, czyli Rusałczego Tygodnia."

Zanim zaczęłam czytać tę powieść, nie interesowałam się jak dokładnie przebiegają te wydarzenia. Nie zagłębiałam się w historię naszej kultury, a muszę przyznać, że to był ogromny błąd.
"Podczas wiosennych rytuałów rozpalano na wzgórzach tradycyjne ogniska i oddawano się szalonej zabawie na cmentarzach, by przodkowie mogli świętować razem z żyjącymi. Domy należało przyozdobić kwiatami, tatarakiem i odstraszającymi złe moce brzozowymi witkami."
"Jak mówią legendy, podczas tygodnia szaleńczych zabaw z duchami dochodziło do orgii i pijaństwa. Po głębszym zastanowieniu to każde nasze święto wedle opowieści powinno kończyć się orgią u pijaństwem. Aż mi styd za przodków."

W odróżnieniu do Kinga, z twórczością autorki miałam przyjemność poznać się już w gimnazjum! Pamiętam, że koleżanka gorąco polecała mi "Wilka". To była bodajże jedyna książka, która została wydana (aczkolwiek mogę się mylić) i pochłonęłam ją dosłownie w chwilę.
Styl jakim operuje Katarzyna Berenika Miszczuk jest lekki i przyjemny. Czytanie sprawia radość, dzięki czemu człowiek może się odprężyć i na jakąś chwilę zapomnieć o otaczającym go świecie.



Główną bohaterką jest Gosia, która bardzo sceptycznie podchodzi do medycyny niekonwencjonalnej. Myśl o spędzeniu czasu na świeżym powietrzu wśród drzew i kleszczy budzi w niej wstręt i panikę (całkowicie Jej nie rozumiem).
 Mimo wszelkich obaw i niechęci, musi wyjechać na obowiązkowe roczne praktyki u szeptuchy.
Jest jeszcze jedna rzecz, która dręczy główną bohaterkę. Samotność.
Ale czy to nie jest tak, że miłość przychodzi w nieoczekiwanym momencie?
Jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie to rozumiem Gosławę bez dwóch zdań. Sama jestem niezdarna w "tych" sprawach i  podczas zagłębiania się w kolejnych przygodach bohaterki, uświadomiłam sobie, że wcale nie jest to żałosne, a wręcz urocze.
W sumie, która z nas zachowałaby zimną krew, gdyby poznała najprzystojniejszego ucznia wróża?
Tylko rodzi się pytanie: Kim tak naprawdę jest ten mężczyzna i czego oczekuje od głównej bohaterki ?



Jak wspominałam wyżej, styl pisarki sprawia, że rzeczywistość zaczyna się rozpływać, a czytelnik może przez chwilę znaleźć się w bielińskich lasach, poczuć zapach boru sosnowego oraz zanurzyć się w Bielniance.
Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie. Autorka serwuje nam dużą dawkę humoru, zmysłowego romansu, odrobinę dreszczyku emocji (słowiańskie bóstwa potrafią spędzić sen z powiek). Będziemy świadkami niesamowitej bitwy , więc czytelnicy żądni krwi również zaspokoją swoje potrzeby!
Katarzyna Berenika Miszczuk po raz kolejny udowadnia, że Jej książki są warte przeczytania i polecenia. Jak do tej pory nie zawiodłam się i z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Przecież ktoś musi udowodnić, że mityczny kwiat paproci jednak istnieje !

Życzę Wam miłej i leniwej niedzieli z dobrą książką !

9 maj 2016

Mroczny kącik : Stephen King "Pan Mercedes"

Wciąż jeszcze przeżywam te łupnięcia, kiedy w nich walnąłem, i chrzęst zgniatania, i podskakiwanie samochodu na amortyzatorach, kiedy przejeżdżał po ciałach”.

Weekend majowy skończył się i pomimo wielu trudności (nie ma to jak obdarte nogi już pierwszego dnia w górach!) znalazłam czas na dwie ciekawe pozycje.

Jeżeli kiedykolwiek pochłonął Cię temat dotyczący nietypowych morderstw, mrocznych zagadek i niezrównoważonych postaci to zapraszam do zapoznania się z tą lekturą.

Emerytowany detektyw bierze udział w niebezpiecznej grze w "kotka i myszkę" z samym mordercą - Panem Mercedesem. Zaskakujące jest to, że spodziewamy się każdego ruchu, narrator przedstawia nam życie samego Hodgesa, jak i niezrównoważonego B.H, co dla mnie jest nowością (w gwoli ścisłości, tego typu książki zaczęłam czytać od niedawna).

Zazwyczaj podczas czytania kryminałów analizuję każdego bohatera oraz szukam motywu. Tutaj mam go podanego na tacy, co nie oznacza, że można sobie odpuścić książkę i przejść do kolejnej. O nie ! Ta gra pomiędzy dobrem a złem jest tak ekscytująca i czasami wręcz wstrząsająca, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału nie pozostaje nic innego, jak zerwać nockę i skończyć książkę.

Początek powieści jest trudny, trzeba naprawdę się skupić i poświęcić trochę czasu. Miesiąc temu podrzuciłam mojej mamie, by przeczytała ją, ale jak to stwierdziła : za bardzo się męczyła.
Jeżeli przebrniemy przez pierwszy duży rozdział, kolejne nie są już przeszkodą.
W pewnym momencie przestałam zwracać uwagę na której jestem stronie i nagle, nie wiadomo kiedy- skończyłam książkę.
Tak jak wspomniałam wyżej, bardzo spodobało mi się to, że miałam szansę poznać Pana Mercedesa wchodząc do Jego głowy i odczytując każdą myśl. Dowiadujemy się o Jego przeszłość i podczas czytania wielokrotnie odczuwałam ciarki na mojej skórze.
Mimo, że jest to moja pierwsza książka tego autora (tak, tak wiem!) to po tej lekturze nabrałam ochoty na jeszcze więcej i przy kolejnym zamówieniu znajdzie się kilka pozycji (w tym kolejna część przygód naszego detektywa).
Kochane Mole, może Wy mi coś polecicie ?
Miłego dnia !
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.