26 gru 2016

Podsumowanie roku 2016


Cześć!

Dawno mnie tutaj nie było i z tego powodu czuję się bardzo źle. Niestety, w najbliższym czasie również nie będę miała czasu na pisanie postów, ale o tym wspomnę przy Planach na 2017 rok. 
Muszę przyznać, że ten rok był jednym z lepszych i nie nastawiam się, by 2017 mógł dorównać jemu (w sumie, również z takim podejściem witałam 2016 i dzięki temu nie rozczarowałam się).
Ten rok wiele dla mnie znaczył. Założyłam tego bloga, z którego jestem naprawdę zadowolona (no dobrze, mogłabym częściej pisać) i spełniłam wiele marzeń, o których tylko śniłam. Zwiedziłam naprawdę wiele (w tym zobaczyłam ukochaną Toskanię) oraz spotkałam się z osobą, która jest moim autorytetem: Martyną Wojciechowską.
Również zmotywowałam się i zaczęłam częściej kupować i czytać książki. Wcześniej zadowalałam się jedynie biblioteką, więc moja półka (bo jeszcze mojego kochanego regału nie posiadałam) wyglądała ubogo. Po remoncie pokoju (w końcu pozbyłam się gimnazjalnego looku) zakupiłam bialutki regał, na którym już zaczyna brakować miejsc, a jak!
Przechodząc do książek, chciałabym wspomnieć o najlepszych oraz najgorszych książkach, które udało mi się przeczytać w tym roku. Nie zamierzam liczyć ile stron, książek przeczytałam. Chcę skupić się na kilku pozycjach, które utknęły i w głowie.
Od razu chcę zaznaczyć, że kolejność przedstawionych książek jest losowa, nie umiem wybrać najlepszej czy najgorszej, bo wszystkie są dla mnie równe.
No to zaczynamy!

TOP 5 najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku

1.


Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tej serii!
"Historia nowego nazwiska" to drugi tom Eleny Ferrante z cyklu "Genialna przyjaciółka".
Przez dłuższy czas unikałam tych książek, ponieważ nie byłam przekonana do historii. Jednak zaryzykowałam i po prostu się zakochałam od pierwszej strony (mówię poważnie). Z główną bohaterką od samego początku się utożsamiałam i wraz z trzecim tomem (nie mogłam się powstrzymać i musiałam kupić kolejną część) ta więź jest coraz mocniejsza.
Historia zaczyna się od zaginięcia przyjaciółki z młodości : Lili. Po telefonie od zdesperowanego syna zaginionej, główna bohaterka (Elena) wprowadza nas do swojego świata od chwili, w której dwie małe dziewczynki postanawiają zaprzyjaźnić się. Pierwszy tom kończy się w raz z wiekiem nastoletnim, by w drugim tomie mógł rozpocząć się etap burzliwej młodości i miłości. Dwie odmienne osoby, silna więź emocjonalna i wiele problemów. Jedno wiem: po przeczytaniu wszystkim tomów (a jest ich cztery) na pewno będę wracać do tej historii. Jeżeli chcecie przeczytać więcej na temat tych książek to zapraszam tutaj i tutaj.

2.

Zapewne nikogo to nie zdziwi, że wybrałam ten tytuł.
Wiele osób wspomina o tej książce, nie bez powodu. Jest to kolejna pozycja, która ruszyła moje serce i sprawiła, że historia przez dłuższy czas nie opuszczała mnie.
Opowieść o przyjaciołach może wydawać się prosta i bez większego znaczenia. Jednak to tylko pozory.
Książka opowiada o niezwykłej kilkudziesięcioletniej przyjaźni czterech mężczyzn mieszkających w Nowym Jorku. Każdy z nich niesie ze sobą bagaż doświadczeń, jednak przeszłość jednego z nich chwyta za serce.
Wspominałam już o tym, ale napisze to raz jeszcze: ta książka to emocjonalny rollercoaster i jeżeli jakimś cudem nie przeczytaliście jej, musicie to nadrobić. Link do recenzji umieszczam tutaj.

3.


To była jedna z tych książek, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Do takiego stopnia zaangażowałam się emocjonalnie, że podczas czytania powieści miałam ochotę krzyczeć, w autobusie pełnym ludzi.
Kolejna pozycja, do której podchodziłam z dystansem. Ot co, saga rodzinna a w tle wojna, co może mnie zaskoczyć?
Jak dobrze czasem się mylić.
Powieść nie tyle co zaskakuje czytelnika, ona wciąga i sprawia, że czas teraźniejszy się zatrzymuje i staje się nieistotny. Żyjemy tym co znajduje się na kartkach.
Historia zaczyna się wraz z narodzinami Stazji- najstarszej córki wytwórcy czekolady. W późniejszych latach poznajemy losy innych bohaterów, którym towarzyszy okrutna i bezlitosna wojna, utrata marzeń i smak słodkiej czekolady, wypełniająca serca i będąca przekleństwem każdego kto jej spróbuje.
Więcej możecie przeczytać tutaj.

4.


Wiele o niej pisać nie muszę. Każdy słyszał, czytał lub oglądał.
Jak dla mnie jedna z najlepszych książek tego gatunku, którą przeczytałam w tym roku. Mam nadzieję, że w kolejnym trafię również na taką, której wątek miłosny mnie nie zemdli a sprawi, że łezka w oku się zakręci (niekoniecznie przez brak happy endu). Tutaj znajdziecie więcej informacji.

5.

Katarzyna Grochola jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek, której książki zaczęłam czytać w młodym wieku (chociaż tematykę niektórych z nich nie można zaliczyć do najprzyjemniejszych).
Była to najbardziej oczekiwana przeze mnie i przez moją mamę książka.
Świeży podmuch w twórczości Grocholi zaskoczył nas pozytywnie i przez dłuższy czas nie mogłyśmy wyjść z podziwu. Oczywiście temat seksu jak zawsze wprawił nas zakłopotanie, jednakże sceny te nie ujęły powieści.
Książka  przedstawia historię kilku bohaterów, których losy w ciekawy sposób się łączą. Niby nie mają wiele wspólnego ze sobą, jednakże wszyscy trafiają w jedno miejsce. Dziwny zbieg okoliczności czy przeznaczenie?
Zapraszam do zapoznania się z książką tutaj.

Zanim przejdę do najgorszych książek, chciałam wspomnieć jeszcze o kilku pozycjach, które wpłynęły na mnie w tym roku:


Najchętniej umieściłabym ją w TOP 5, ale z wyżej wymienionych pozycji nie potrafię z żadnej rezygnować.
Książka przedstawia historię życia Liesel mieszkającej w Niemczech podczas drugiej wojny światowej. To niesamowita opowieść o dziewczynce oraz losach Żydów i Niemców w tym okrutnym okresie. Nie jest to banalna historia o małej złodziejce książek, ta pozycja ukrywa w sobie więcej, niż nam się wydaje.
Ostatnio rozmawiałam ze znajomą i dopiero podczas konwersacji uświadomiłam Ją, że tak naprawdę autor nie skupiał się tylko na Liesel, a chciał dzięki Niej ukazać tragiczne losy
pozostałych bohaterów w tym okrutnym czasie.

Gillian Flynn wpłynęła na mnie swoją twórczością. To dzięki Jej książkom zapragnęłam większego dreszczyku emocji i sięgnęłam po inne powieści między innymi "Pana Mercedesa" czy "Dziewczynę z pociągu".

Mówiąc o "Gusie" nie mogę nie wspomnieć o "Promyczku". 
Nie ukrywam, że druga część podobała mi się o wiele bardziej niż pierwsza. To dlatego, że Gus był moim ulubionym bohaterem od samego początku. To Jemu przez cały czas kibicowałam, z Nim przeżywałam zarówno te dobre, jak i złe chwile. Co nie oznacza, że nie przepadałam z Kate, o nie! Po prostu, nie mogłam pogodzić się z Jej wyborem.
Tutaj recenzja pierwszej części, tutaj kolejnej.




TOP 3 najgorszych książek, które przeczytałam w tym roku

1.


Jeżeli kogoś zdziwiło, że umieściłam tę książkę w najgorszych, to oznacza, że mnie dobrze nie znacie.
Chciałabym znaleźć jakieś pozytywne słowo, które mogłabym użyć do określenia tej pozycji, ale nie potrafię. Dawno się tak nie męczyłam.
Idealnie pasuje tutaj stwierdzenie: Nudne jak flaki z olejem.
W przeddzień pojawienia się nowej powieści słynnej pisarki Moreau, autorka zostaje posądzona o zniesławienie. Jej życie zamienia się w koszmar, musi uczestniczyć w policyjnym śledztwie oraz w procesie sądowym. Jakby było mało, seria morderstw, która rozpoczęła się nagle, została zainspirowana książką największego rywala głównej bohaterki.
Recenzja tutaj

2.


Druga część przygód Lou okazała się ogromnym nieporozumieniem. Książka pisana na siłę, historia, która według mnie była mocno naciągana przez co ledwo przebrnęłam do końca. Szkoda, bo powieść zapowiadała się dobrze.
Oczywiście, nie przekreślam autorki po tym, co nam zaoferowała. Po prostu, pierwsza część nie potrzebuje kontynuacji i tak powinno zostać.
 Recenzję znajdziecie tutaj

3.


Możliwe, że zostanę za chwilę zlinczowana.
Była to jedna z najgorszych powieści, którą kiedykolwiek czytałam.
Mocno inspirowana cudownym "Promyczkiem", w dodatku akcja (a dokładnie wątek miłosny) rozwija się z dnia na dzień i czytając miałam wrażenie, że pominęłam część książki. No bo jak to, tak nagle? Miłość? Już? Po kilku rozdziałach?
Nie, nie, nie.
Jestem chyba za stara na tego typu powieści.
Kate ma wspaniałego przyjaciela. Kiedy Beau wyznaje Jej miłość, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że pomimo zakochania nie jest w stanie dać mu tego, co oczekuje. 
Pewne wydarzenie nie pozwala głównej bohaterce o sobie zapomnieć, bo od tamtej pory wszystko się zmieniło. Wydaje Jej się, że nikt nie będzie potrafił Ją naprawić.
Aż do zjawienia się tajemniczego chłopaka, który tchnął w nią życie. 
Recenzję znajdziecie tutaj

Tak oto prezentuje się moja lista książek.
Zastanawiałam się na tym, czy nie zrobić również podsumowania z filmami, serialami, grami oraz koncertami, ale wszystko okaże się w praniu.
Jakie są Wasze najlepsze tytuły?
Czytaliście którąś z wyżej wymienionych książek?

Miłego!

28 lis 2016

Romantyczny kącik: Lisa De Jong "Kiedy pada deszcz"


"Myśl o mnie, kiedy pada deszcz. Będę Twoim parasolem. Będę ochroną przed burzą, kiedy życie stanie się nieznośne. Nie pozwól, by deszcz Cię zmył."

Nie pamiętam kto dokładnie porównywał tę książkę do "Promyczka". 
Jedno wiem, "Kiedy pada deszcz" nie jest nawet w połowie tak dobre jak powieść Kim Holden.


Kate ma wspaniałego przyjaciela. Kiedy Beau wyznaje Jej miłość, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że pomimo zakochania nie jest w stanie dać mu tego, co oczekuje. 
Pewne wydarzenie nie pozwala głównej bohaterce o sobie zapomnieć, bo od tamtej pory wszystko się zmieniło.
Wydaje Jej się, że nikt nie będzie potrafił Ją naprawić.
Aż do zjawienia się tajemniczego chłopaka, który tchnął w nią życie. 

Jednak i Asher posiada tajemnicę, która wywróci wszystko do góry nogami.

Podeszłam do tej książki z pewnym nastawieniem.
Potrzebowałam powieści, która mnie wzruszy a treść sprawi, że długo o niej nie zapomnę.
To co otrzymałam nie spełniło nawet połowy moich oczekiwań, ale zacznę od początku.

Temat do łatwych nie należy i w jakimś stopniu jest mi on dobrze znany. Jednak zachowanie głównej bohaterki bardzo mi nie odpowiadało. Rozumiem, że nie jest łatwo otworzyć się przed ludźmi i ponownie zaufać, ale cała sytuacja była aż komiczna. Z jednej strony nie jest gotowa na rozpoczęcie poważnego związku i ucieka przed swoimi uczuciami, by po chwili zakochać się w ledwo poznanym chłopaku, który nagle pojawił się w mieście.
Mówiąc o miłości, miałam wrażenie, że akcja toczy się zbyt szybko. Nawet nie dobrnęłam do połowy książki (liczy tylko 400 kilka stron), a bohaterowie już darzą siebie ogromnym uczuciem. Pod koniec powieści zrozumiałam, że niektóre wątki autorka pominęła (kilka drobnych randek) i czytelnik poznaje je w innych okolicznościach, jednak nie zmienia to faktu, że akcja zbyt szybko się toczy.
Rozumiem, w dzisiejszych czasach ludzie spieszą się i nie mają czasu na chwilę odpoczynku i spokoju, ale bez przesady. Możliwe, że jestem już za stara na takie powieści (te "ciężkie", "zapracowane" 22 lata) i młodszym odbiorcą odpowiada ten styl, jednakże w moich oczach książka straciła na realnym odbiorze świata.
Podobnie w przypadku choroby (błagam, jeżeli ktoś nie zorientował się po opisie wskazującym, że powieść przypomina "Promyczka" oraz po kilku pierwszych rozdziałach- czas zapoznać się z Sherlockiem) rozumiem wielki szał na tego typu wątki, ale czy to oznacza, że co druga powieść młodzieżowa będzie pisana w tym stylu? Można czerpać inspirację, ale nie posługiwać się schematami, ludzie kochani!
I czas na zakończenie. Zapewne osobom, którym pękło wtedy serce- pęknie ponownie. Nie uroiłam ani jednej łzy. Mówię poważnie. Mimo, że jechałam autobusem, mogłam pozwolić sobie na uwolnienie tłumionych emocji- nic, a przecież nie jestem kobietą bez serca.
Ciągle wspominam o wadach, ale nie mogę zapomnieć również o zaletach.
Jest to naprawdę urocza historia, która pokazuje, że nawet z najgorszym bagażem doświadczeń można sobie poradzić, a druga osoba (jeżeli taka się znajdzie- a zawsze tak jest) chętnie pomoże. Książka udowadnia, że miłość potrafi leczyć i poskładać to, co jest w rozsypce, wystarczy jedynie otworzyć się na uczucie i zaufać sercu.

Moim zdaniem film na podstawie tej książki mógłby spełnić moje oczekiwania (chociażby "Słodki listopad" -czytając książkę od razu miałam skojarzenia z tym tytułem), bo temat naprawdę jest ciekawy i jeżeli zostałby równie dobrze przedstawiony- sukces gwarantowany.
Jednakże książka mnie zmęczyła i chwilami żałowałam, że sięgnęłam po nią w tym momencie (może nieodpowiednim?).
Zapewne jeszcze kilka lat temu mogłabym być zachwycona- dla nastolatek jest to odpowiednia pozycja. Osobom, które są dojrzalsze i wiedzą jak życie wygląda- niekoniecznie.
Nie mówię, że jest to zła książka.
Każdy zainteresowany powinien ją przeczytać i ocenić.

Znacie "Kiedy pada deszcz?"
Czytaliście?
Jakie są Wasze wrażenia?

Miłego!

16 lis 2016

Książkowe inspiracje #1: Charlotte Cho "Sekrety urody Koreanek (elementarz pielęgnacji)"


Witajcie!

Dzisiejszy post otwiera nową serię na moim blogu. Książkowe inspiracje będą miały na celu dogłębne analizowanie poradników o szerokiej tematyce. Ktoś musi sprawdzić i szczerze ocenić, czy autorzy dzielą się swoją wiedzą, czy chcą jedynie zarobić na czytelnikach. Nie przedłużając tej chwili, zapraszam do zapoznania się z dalszą treścią.

11 lis 2016

Piątkowy seans z książką czy filmem? #6: Nicholas Sparks "Ostatnia piosenka"


"Życie bardzo przypomina piosenkę. Na początku jest tajemnica, na końcu - potwierdzenie, ale to w środku kryją się wszystkie emocje, dla których cała sprawa staje się warta zachodu"

Mam ogromny sentyment do tej książki.
Pierwsza powieść Sparksa, miłość od pierwszego przeczytania, pierwszy śmiech i pierwsze łzy. Wszystko, co teraz kocham i doceniam w książkach.

9 lis 2016

Obyczajowy kącik: Nino Haratischwili "Ósme życie"


"Chcesz być wolna? Bądź wolna. Chcesz tańczyć? Tańcz. Chcesz być mężatką? Bądź mężatką. To nie jest hańba. Ale wszystkiego naraz robić się nie da. Mieć wszystko, to jak nie mieć niczego."

Czasami po przeczytaniu książki brakuje mi słów.
"Genialna przyjaciółka" Ferrante, "Małe życie" Yanagihara czy "Przeznaczeni" Grocholi, a teraz "Ósme życie". Co łączy te wszystkie powieści?
Po prostu są cudowne.

30 paź 2016

Jesienny Book Tag 2016



Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym na blogu tagiem i to nie byle jakim! Dlaczego jest tak wyjątkowy? Tutaj nie chodzi tylko o liście, ciepłe koce i herbatę z cytryną. Głównie o książki i nastrój jaki panuje wokół nich. Dodatkowo zostałam nominowana przez najcudowniejszą Karolę z Jeszcze Jeden Rozdział. Gdyby nie Ona, w ogóle nie byłoby tego postu.
Także, dziękuję Ci Kochana raz jeszcze :)

26 paź 2016

Problemy książkowe #1: Moda na czytanie



Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z postem o tematyce książkowej, jednak nie będzie to recenzja. Długo myślałam na tym, czy zaczynać serię Problemów. Mam mieszane uczucia.
Żeby nie było, od razu podkreślę, że pisząc o tym nie chcę nikogo urazić. Jeżeli kogoś mój post dotknie, oznacza to, że ma coś na sumieniu.

23 paź 2016

Mroczny kącik: Remigiusz Mróz "Kasacja"



"Słyszałam, że najchętniej wybierane przez więźniów są lektury spod pióra E.L. James."

Od dłuższego czasu zastanawiałam się, od której powieści zacząć swoją przygodę z Remigiuszem.
Wielki szał na tego autora wcale mi nie pomagał. Wręcz przeciwnie, zaczęłam się wycofywać, by po jakimś czasie w końcu sięgnąć po jedną z Jego lektur. Nie żałuję, że tak długo czekałam.
Otrzymałam to, czego się spodziewałam.

21 paź 2016

Piątkowy seans z książką czy filmem? #5: Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"



Należę do niezbyt licznego grona osób, którym książka się podobała.
Niektórzy próbowali mi wmówić, że już w połowie powieści wiadomo co, jak i gdzie, a ja nie potrafiłam się domyślić. Przecież nie bez powodu nazywają mnie Sherlockiem. Prawda?

16 paź 2016

Romantyczny kącik: Kim Holden "Gus"



"Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na scenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień."

Po kontynuacje rzadko sięgam. Moim zdaniem jeżeli pierwsza część jest dobra to nie potrzebuje kolejnej. Koniec, kropka.

7 paź 2016

Piątkowy seans z książką czy filmem? #4: Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś"



"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da"

Po tak długiej przerwie w końcu przychodzę do Was z Piątkowym seansem. 

Jakiś czas temu znajomy poprosił mnie, bym poleciła mu nietypowy romans. Zaproponowałam właśnie ten tytuł. Padło pytanie: 


KSIĄŻKA CZY FILM?

5 paź 2016

Wrap up #2: wrzesień 2016

Cześć!

Kolejny miesiąc za nami, więc czas na podsumowanie.
Wrzesień był jednym z najbardziej zwariowanych miesięcy i pomimo wszelkich przygód, starczyło mi czasu na przeczytanie pięciu książek.

3 paź 2016

Romantyczny kącik: Elle Kennedy"Układ"



"Czasem ludzie wkradają się w twoje życie, i nagle nie masz pojęcia, jak mogłaś żyć bez nich."

Mam wrażenie, że zbyt szybko przywiązuję się do ludzi. Później nie potrafię pozwolić takiej osobie odejść. Podobnie jak bohaterowie tej książki.

28 wrz 2016

Mroczny kącik: K.A. Tucker "Przez niego zginę"



"Ten mężczyzna był moim zbawieniem. Teraz przez niego zginę."

Im więcej czytam tego typu  książek, tym bardziej zaczynam podejrzewać ludzi z mojego otoczenia o najgorsze rzeczy. Możliwe, że powinnam przestać zagłębiać się w taką tematykę. Jednak dobrze wiemy, że czytać nie przestanę.

22 wrz 2016

Obyczajowy kącik: Elena Ferrante "Historia nowego nazwiska"



"Uświadamia mi, że ja niczego nie zyskałam, że na świecie nie ma nic do zyskania, że jej życie zupełnie tak jak moje pełne jest różnorodnych i niedających się zaszufladkować przygód, że czas zwyczajnie płynie bez żadnego porządku i że miło jest spotkać się, żeby usłyszeć, jak szalone dźwięki jednego umysłu odbijają się echem w szalonych dźwiękach drugiego."

21 wrz 2016

Unboxing #2: wrzesień 2016



Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną paczuszką pełną cudownych (mam nadzieję) książek.
Zamówiłam je dokładnie dzień przed wyjazdem, aby po powrocie móc cieszyć się nowymi powieściami. Możliwe, że to jakieś zboczenie, ale uwielbiam czekać na przesyłkę, by później dorwać się do zawartości i od razu ułożyć...według tematyki i koloru. Tak, to już jest choroba.

19 wrz 2016

Obyczajowy kącik: Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"



"Zrozumiałam, że mogę być centrum czyjegoś wszechświata, czyimś powodem, aby nie odchodzić. Zrozumiałam, że mogłam wystarczyć."

W przeciwieństwie do tytułu- powróciłam. Wymięta, zmęczona, ale jestem. Wkrótce pojawi się osobny post na temat mojej podróży, jednak teraz zapraszam Was na recenzję książki.
Uwaga! Jeżeli jakimś cudem nie przeczytaliście tej książki- radzę odpuścić sobie tę recenzję!

8 wrz 2016

Książki w podróży



Cześć!

Przez kilka dni będzie cicho na moim blogu, czas na upragniony urlop.
Wrócę w drugiej połowie września z nowymi recenzjami i seansami. Kto wie, może podczas wolnego wpadnie mi kilka pomysłów do głowy.

Jeżeli nie czytaliście wszystkich moich recenzji lub jesteście tutaj po raz pierwszy to najlepszy moment na nadrobienie zaległości ;)

5 wrz 2016

Romantyczny kącik: Kim Holden "Promyczek"


Jest niespotykanym promykiem słońca. Nie tylko szuka jasnych stron... ale nimi żyje.”

Czasami mam wrażenie, że takich ludzi jak tytułowy Promyczek jest za mało.
W dzisiejszych czasach nikt nie ma czasu na cieszenie się życiem.


2 wrz 2016

Wrap up #1: Sierpień 2016



Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z czytelniczym podsumowaniem miesiąca.
Także bez obaw, seans piątkowy w kolejnym tygodniu!

Sierpień podobnie jak lipiec był bardzo pracowitym miesiącem, więc stąd tylko pięć pozycji, ale za to jakich!

31 sie 2016

Obyczajowy kącik: Markus Zusak "Złodziejka książek"


„Zabił się, bo kochał życie”

Długo zastanawiałam się na tym, jak wyrazić słowami to co czułam po przeczytaniu książki.
Wiem jedno.
Gdybym mogła wymazać pamięć to tylko po to, by przeczytać powieść raz jeszcze z takimi samymi emocjami.

29 sie 2016

Unboxing #1: Sierpień 2016

Cześć!

Zdaję sobie sprawę, że tego typu posty najlepiej ogląda się w formie filmu.
Może kiedyś odważę się na zmontowanie czegoś, nie pokazując przy tym mojej cudownej buźki. Jednak teraz chciałabym się podzielić moją radością (bo nic nie sprawia mi tak wielkiej przyjemności od otwierania paczek z książkami) udostępniając Wam, kochane Mole, zdjęcia.

Bez dłuższego wyczekiwania zapraszam Was do pierwszego unboxingu :)

Jeszcze na wstępie chciałam dodać, że nie jest to związane z żadną współpracą.



Oczywiście nie zamówiłam połowy księgarni, jednak każda ilość sprawia, że ciesze się jak głupi do sera.



Pierwsze dwie książki są kontynuacjami.
Jakiś czas temu pisałam o Genialnej przyjaciółce (recenzja tutaj) i z racji tego, że fabuła wciągnęła mnie do reszty (zarówno jak i moją mamę) nie mogłam odpuścić sobie drugiej części.
Jeżeli chodzi o Kiedy odszedłeś byłam ciekawa, czy druga część dorówna pierwszej. Słyszałam różne opinie na jej temat i chciałam sama się przekonać czy warto. Nie wiem czy nie zrobię recenzji obu książek, czy tylko kontynuacji, bo pierwszą część każdy zna lub każdy spotkał się z opinią- a nie chcę ogrzewać starego kotleta.



Pozostałe dwie książki zamówiłam ze względu na opinie Hasacza (tutaj znajdziecie Jej kanał).
O Ósmym życiu słyszałam wiele pochlebnych recenzji, jednak dopiero teraz postanowiłam ją zamówić. Czasami muszę poczekać (zdarza się, że książki czekają na mnie nawet kilka miesięcy), bym odczuła chęć posiadania danej powieści.
Kolejną i już ostatnią książką jest Promyczek. W ogóle nie brałam jej pod uwagę. Przed zamówieniem miałam wrażenie, że tego typu historie nie są już dla mnie. I muszę przyznać, że miałam lekkie obawy, czy dobrze wydaję pieniądze. Jednak postanowiłam zaufać wyżej wspomnianemu Hasaczowi (i zdradzę tajemnicę. Po przeczytaniu Złodziejki książek zabrałam się właśnie za tę powieść- nie chcę dużo pisać przed recenzją, ale mimo zgrzytów nie mogę się od niej oderwać).

I oczywiście cudowne zakładki (chociaż niepotrzebnie dostałam aż trzy takie same zakładki z Marianem).

Najgorsze jest to, że w takim tempie będę zmuszona zamówić kolejną paczkę, bo jeżeli teraz wszystko przeczytam to do upragnionego urlopu wakacyjnego nic nie zostanie.

A Wy co upolowaliście w tym miesiącu?
Również kupujecie na bieżąco, czy wolicie mieć od razu zapchaną półkę?


Miłego poniedziałku!

26 sie 2016

Piątkowy seans z książką czy filmem? #3: Cecelia Ahern "Love, Rosie"



"Jeśli ludzie mówią o długiej historii, oznacza to zazwyczaj, że jest krótka, ale oni
ze wstydu nie potrafią się zdobyć na powiedzenie sobie prawdy"

Kolejny piątek i ten sam dylemat, co wybrać?

KSIĄŻKA CZY FILM?

22 sie 2016

Obyczajowy kącik: Hanya Yanagihara "Małe życie"



Przedmioty psują się i czasami są naprawiane, ale w większości przypadków uświadamiamy sobie, że bez względu na to, co się zniszczyło, życie układa się na nowo, by zrekompensować nam stratę, niekiedy w sposób cudowny."

Jeżeli ktoś zapytałby mnie czego spodziewam się po tej książce, odpowiedziałabym, że niczego nadzwyczajnego. Ot co, kolejna książka o życiu.
Jak dobrze czasami się mylić.

19 sie 2016

Piątkowy seans z książką czy filmem? #2: Gillian Flynn "Mroczny zakątek"



Miałam ochotę złamać wszystkie kości w swoim ciele, żeby się trochę rozluźnić.”

Dzisiaj kolejny Piątkowy seans, tym razem w mroczniejszym klimacie. Dosłownie.

Drogi czytelniku, jeżeli jeszcze nie zdecydowałeś od czego zacząć to koniecznie przeczytaj poniższy tekst! Dzięki temu zaoszczędzisz mnóstwo Twojego cennego czasu, naprawdę.

16 sie 2016

Obyczajowy kącik: Cecelia Ahern "Pora na życie"



Dopóki istniejesz, istnieje również twoje życie. Dlatego, okazując miłość, czułość i uwagę mężom, żonom, rodzicom, dzieciom i przyjaciołom, nie powinniśmy zapominać o nim, bo twoje Życie to ty: zawsze trzyma za ciebie kciuki i dopinguje cię nawet wtedy, gdy myślisz, że ci się nie uda.”

Nigdy nie powinniśmy zapominać o swoim Życiu, bo jest ono najważniejsze.
Pamiętaj o tym, bo jeżeli nie zjawisz się na spotkaniu z Nim- samo do Ciebie przyjdzie, nawet nie wiesz kiedy.



Lucy mieszka w małej, nieprzytulnej kawalerce wraz ze swoim kotem (a raczej go ukrywa przed sąsiadami). Jest niezadowolona z pracy, unika spotkań z bliskimi, gdyż tak naprawdę wstydzi się niektórych dokonanych czynów i jest zmuszona kłamać. Jednak po jakimś czasie mówienie nieprawdy wchodzi Jej w nawyk i sama zaczyna plątać się w tym wszystkim.
Dopiero po spotykaniu z Życiem, pokaże bliskim to co naprawdę skrywa w sercu.



Zacznę od tego, że dawno żadna bohaterka mnie tak nie denerwowała.
Bardzo nie lubię, gdy ktoś kłamie, a tu prawie 2/3 książki Lucy kręci jak najęta! Ale chwała za Życie, bo bym zwariowała.
A tak poważnie.
Po przeczytaniu opisu książki, spodziewałam się metaforycznego spotkania z Życiem. Miałam nadzieję, że z tej powieści wyciągnę wiele mądrości i może sama w końcu się ogarnę. A tutaj taka niespodzianka! Życie to prawdziwy mężczyzna z krwi i kości!
I mimo, że sama fabuła stała się mniej realna, nie straciła na swojej wartości.
Historia Lucy o powrocie do rzeczywistości, bez kłamstw i ranienia się jest cudowną powieścią, nie do końca kolorową, ale pełną nadziei. Nie zawsze wszystko musi iść po naszej myśli, a porażki są czymś normalnym i trzeba pamiętać o tym, by nie poddawać się i co najważniejsze: nie oszukiwać siebie.
Po czasie, Lucy w końcu dojrzewa do pewnych zmian, które sprawiają, że na nowo odkrywa samą siebie. Dopiero wtedy mamy szansę dostrzec jaka ona jest naprawdę.

Urocza, ciepła, czasami irytująca, ale wiele wnosząca powieść, którą warto przeczytać.
Jest to kolejna książka Pani Ahern, która trafiła w moje serce i sprawiła, że zaczęłam spostrzegać pewne sprawy troszeczkę inaczej.

A czy Ty jesteś gotów na spotkanie z Życiem ?

Miłego i leniwego dnia! ;)



12 sie 2016

Piątkowy seans z książką czy filmem? #1: Suzanne Collins "Igrzyska śmierci" Trylogia



Chcę, aby widzowie rozpoznali cię na arenie. Katniss, dziewczyna która igra z ogniem."

Idealnie pasowałaby biała róża.
Jednak podczas zakupów musiałam zadowolić się czerwonymi goździkami (które kocham do granic możliwości).

Książka czy film? Trudne pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

10 sie 2016

Mroczny kącik: Patrycja Gryciuk "450 stron"



Na przykład taki deszcz. Po angielsku rain. La pluie po francusku. La lluvia po hiszpańsku, a u nas „deszcz”. Nasz jest szeleszczący, hiszpański jest mokry, rain stuka w parapet, ale żabojady górą! La pluie spada samo z nieba i rozbija się z niesłychaną wilgotnością o gładki policzek. Nic na to nie poradzimy, la pluie jest najbardziej wodny i tęczowy na świecie.

Cytat idealnie opisuje dzisiejszy dzień.
Deszcz również pojawił się podczas czytania tej powieści, chociaż na niebie nie pojawiła się żadna chmura. Czysty błękit.



Wiktoria Moreau to znana pisarka, nazywana przez czytelników „królową kryminałów”. W przeddzień pojawienia się najnowszej powieści, autorka zostaje posądzona o zniesławienie. Nagle jej życie zmienia się w koszmar, musi uczestniczyć zarówno w śledztwie policyjnym jak i w procesie sądowym. Jakby było mało, seria morderstw, która rozpoczęła się nagle, została zainspirowana najnowszym dziełem jednego z jej największych konkurentów.



Zacznę od tego, że miałam ogromne oczekiwania.
Polska autorka nazwana kobiecą wersją Cobena- to wiele znaczy! Dodatkowo, gdy zobaczyłam maleńki znaczek na tyle książki, moje serce jeszcze bardziej się uradowało. Tak, książkę patronuje i poleca Anita z Bookreviews!
Jednak na tym kończy się moja radość.
Miałam nadzieję na dobry kryminał z lekką nutką dreszczyku, a otrzymałam ciekawą, lecz prostą powieść.
Z główną bohaterką nie potrafiłam się zżyć. Wiadomo, nie z każdą postacią należy utożsamiać się, nie każdy musi widzieć siebie w podobnej roli. Jednak brak nici porozumienia sprawiło, że czytanie było o wiele cięższe.
Jedynie typowanie mordercy sprawiało mi wiele zabawy. Kto tak naprawdę, spośród najbliższych osób Wiktorii, zdradził ją? Oczywiście nie zgadłam (a szkoda, bo dodałoby to trochę pikanterii), ale nie poczułam się zawiedziona.
Jeszcze temat miłości. Chyba w złym czasie czytałam tę książkę. Młodszy, przystojny i zakochany do reszty kochanek. Miałam wrażenie, że wszystko co działo się między nimi było zbyt idealne. Jednak to tylko moje zdanie.

Nie jest to zła książka. Patrzyłabym na nią całkowicie inaczej, gdyby nie porównanie do Cobena. Sam pomysł na fabułę, był bardzo oryginalny i gdyby tylko dopracować oraz zaostrzyć szczegóły- powieść rewelacyjna!

Na chwilę obecną na pewno nie wrócę do tej książki i autorki.

Miłej środy!


8 sie 2016

Obyczajowy kącik: Elena Ferrante "Genialna przyjaciółka"




Dorośli, w oczekiwaniu na przyszłość, poruszają się w teraźniejszości, przed którą było jakieś wczoraj lub przedwczoraj czy zeszły tydzień. O tym, co było jeszcze wcześniej, często wolą nie myśleć. Dzieci nie wiedzą, czym jest dzień wczorajszy czy przedwczorajszy albo jutrzejszy. Wszystko jest teraz: ulica, brama i schody; matka jest teraz i ojciec; teraz jest dzień i teraz jest noc.”

27 lip 2016

Romantyczny kącik: Cecelia Ahern "Love, Rosie"


„Wszyscy musimy mieć jakieś marzenia. I nadzieję, że możemy osiągnąć coś więcej, niż mamy”

Marzę o takiej miłości.
Oczywiście, nie chodzi mi o wieczne wymijanie się i czekanie na odpowiednią chwilę.
Marzę, by oddać serce swojemu przyjacielowi. Proste marzenie, prawda? Jednak z wykonaniem tego może być mały problem.

25 lip 2016

Obyczajowy kącik: Jennifer Niven "Wszystkie jasne miejsca"


Cierpienie staje się miarowe. Codziennie, o zmroku, ściśnięcia serca – i trwa aż do nocy.
~Cesare Pavese.

Rozpadłem
się
na
kawałki.”

Problemy związane z psychiką w dzisiejszych czasach stały się codziennością. Coraz więcej młodych ludzi próbuje targnąć się na własne życie, a dorośli udają lub nie chcą tego widzieć. Owszem, czasami trudno zorientować się, że bliska osoba ma problemy ze sobą (sama byłam w takiej sytuacji), jednak poświęcenie trochę więcej uwagi może wiele zmienić.
Temat trudny i bolesny, ale bardzo ważny.

17 lip 2016

BookAThon 2016



BookAThonu nie muszę przedstawiać. Zapewne każdy słyszał o tym wydarzeniu (oczywiście w sferze książkowej).
Maraton składał się z siedmiu wyzwań. Należało przeczytać książki, które spełniałyby kryteria (w zależności od osoby i upodobań, można było dopasować jedną książkę do jednego zadania lub jak w moim przypadku, dopasować książkę do kilku wyzwań).

Wyzwanie 1 i 2, czyli Wakacje z duchami i Dokończenie lub rozpoczęcie serii Libba Bray Mroczny sekret

Gdybym dorwała tę książkę kilka lat wcześniej, możliwe, że spodobałaby mi się bardziej niż teraz.
Jeszcze pół roku temu byłam tak podekscytowana możliwością zarezerwowania w bibliotece egzemplarzu i gdy w końcu mail o odbiorze dotarł do mnie, pędziłam ile sił w nogach. Dlaczego?
Akcja rozgrywa się w XIX wiecznej Anglii. Oczekiwałam niesamowitych opisów, dzięki którym przeniosłabym się na miejskie uliczki i mogłabym podziwiać Londyn. Niestety, miejsce akcji ograniczyło się do szkoły, a jedyne wyjście poza ten teren nie zaspokoił mojej ciekawości.
Mimo, że nie jestem dużo starsza od bohaterek, czułam jakbym pomyliła książki i przez pomyłkę pożyczyła od kuzynek. Dawno nie zmuszałam się do czytania.
Średnia pozycja i cieszę się, że jej nie kupiłam.

Wyzwanie 5 i 6, czyli Książka z Twoim zawodem i Wakacyjna miłość – Leslye Walton Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender

Ta książka poratowała mnie po tej niemiłej pomyłce, o której wspomniałam wyżej. Oczywiście na pierwszy rzut oka przykuwa uwagę swoją okładką, ale przecież nie ona jest tutaj najważniejsza!
Dlaczego wybrałam tę pozycję?
Otóż, mimo że nie wiążę swojej przyszłości z piekarnią to jednak nie mówię „nigdy”. Od kilkunastu lat marzyła mi się kawiarenka z własnymi wypiekami (kocham piec, jest to jedna z niewielu czynności, która sprawia mi przyjemność) oraz biblioteczką, by klienci mogli usiąść przy kawie i dobrym ciastku, delektując się nie tylko słodyczą a również powieścią.
Jeżeli chodzi o wątek miłosny to pojawia się on w kilku miejscach, począwszy od historii babci, a skończywszy na samej Avy, ale nie mogę zdradzić jaka ta miłość była i jak radzili sobie bohaterowie, bo zepsułabym komuś radość z czytania (tak jak moja mama niejednokrotnie zepsuła mi).
Stwierdzam, że książką naprawdę warta jest uwagi (nie tylko przez okładkę) i ostatnie wydarzenia wbiły mnie w siedzenie. Nie lubię kończyć książek, które są dobre, też tak macie?

Wyzwanie 4, czyli Lato z kryminałem – Stephen King Znalezione nie kradzione

Pierwsza część podobała mi się, ale ta jest wprost niesamowita.
Nie mogłam się oderwać już o pierwszej strony, ponieważ sam pomysł z morderstwem słynnego autora książek przez największego fana, aż w głowie się nie mieści! Miłość do powieści silniejsza od innych uczuć, a chęć zdobycia nieopublikowanych materiałów i co za tym idzie, ukazanie człowieka, który potrafi zrobić wszystko by je posiąść. Nie jestem świeżo po książce, ale nadal towarzyszy mi TO uczucie.
Oczywiście tak jak w pierwszej części, znamy mordercę i odkrywamy każdy Jego ruch. Nawet znajdziemy tutaj niesamowite opisy z więziennych cel (długo zajmie mi wymazanie tych scen z pamięci) oraz finał, podczas którego ciarki przechodzą po ciele.
Nie mogę doczekać się kolejnej i niestety już ostatniej części przygód Hodgesa.

Wyzwanie 3 i 7, niestety ich nie zdążyłam zaliczyć. Gdyby nie praktyki i wyjazd do Wrocławia miałabym dużo czasu na przeczytanie ostatniej książki z mojej listy, czyli Alice Clayton Namiętna gra
Może kiedyś, kto wie?
Jednak teraz zamierzam skończyć Wszystkie jasne miejsca i obawiam się najgorszego, ale póki co jeszcze chusteczek nie potrzebuję.


A jak z Waszym BookAThonem?

Miłej leniwej niedzieli! :)

1 lip 2016

Obyczajowy kącik: Katarzyna Grochola "Przeznaczeni"


"Niby dzień jak co dzień, niby tydzień niezmienny, niby pogoda taka sama jak wczoraj i taka sama jak jutro.
Nie pamięta się ostatniego słowa, spojrzenia, grymasu twarzy, dźwięku syreny pogotowia gdzieś z dala, podniesionego głosu jakiegoś ojca, który obok, na przystanku, szarpie jakiegoś syna. To dopiero potem mozolnie przedzierają się przez pamięć drobny gesty i wspomnienia, do których już dotarła przyszłość, więc nie są takie same, i wszystkie świadczą o zbliżającym się nieszczęściu."
Cytat wcale nie jest taki obszerny, jednakże po zapoznaniu się z tym fragmentem, zakochałam się od pierwszego przeczytania. Też tak czasami macie?
Wystarczy kilka zdań, by stwierdzić, że ta powieść będzie jedną z moich ulubionych. To uczucie towarzyszyło mi przez całą książkę, jak i również kilka dni po przeczytaniu.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Już we wczesnych latach młodości, moja mama podsuwała mi książki Katarzyny Grocholi. Oczywiście przygodę rozpoczęłam z "Nigdy w życiu!", aczkolwiek książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie to "Przegryźć dżdżownicę". Po kilku latach musiałam ponownie ją przeczytać i prawdopodobnie wkrótce zrobię to raz jeszcze.

Książka opisuje historię pięciu osób. Niby nie mają wiele wspólnego ze sobą, jednakże ich losy przeplatają się wzajemnie i trafiają w jedno miejsce. Czy można nazwać to przypadkiem albo dziwnym zbiegiem okoliczności? A może przeznaczeniem?
Gabrysia, z którą najbardziej się zżyłam, jest osobą bardzo nieufną. Do ludzi podchodzi jak do ognia, żeby tylko się nie poparzyć, nie zrobić krzywdy i później płakać bandażując rany. Przeważnie prowadzi nocny tryb życia, pracując w kasynie. Ten czas umożliwia bohaterce obserwowanie ludzkich zachowań.
Olin, utalentowana pisarka, która może mieć wszystko. Począwszy od pieniędzy, sławy..tylko jedna rzecz, a raczej jeden mężczyzna staje się nieosiągalny, a może wcale taki nie jest? Nieszczęśliwa miłość, a może wygodna miłość?
Kuba, jedyny bohater, z którym nie mogłam się zżyć na początku. Niepijący alkoholik, do tego łatwowierny, mający nadzieję na lepsze jutro. Jego szef/przyjaciel/mężczyzna załatwiający pracę (jak kto woli) mieszkający w Ameryce, dorobił się pięknego domu, potomków i oczywiście cudownej kobiety. Czy rzeczywiście Jurek pragnie dla Kuby jak najlepiej?
I Mateusz, przyjaciel Kuby, dobrze zarabiający grafik, lubiący się bawić jak i również lubiący bawić się z kobietami. Jednak spotkanie z Gabrysią coś w Nim zmienia.

Jak wspomniałam na samym początku, książka od razu rozkochała mnie w sobie. Niby niewinne nawiązanie do przeznaczenia i zbiegu okoliczności, a jednak. Uwielbiam tego typu motywy w książce, ponieważ dają mi wiele do myślenia.
Sama powieść przedstawia trudne momenty w życiu bohaterów, które czasami są tak bardzo podobne do naszych. Jednak mimo takiej tematyki, sposób w jaki został przedstawiony świat był czytelny i nie było mowy o zmuszaniu się, czy też odkładaniu książki na później. Wir zdarzeń i emocji tak mocno wciągał, że nawet nie wiem kiedy, a znalazłam się na ostatnich stronach. Cisnęło się tylko jedno pytanie: ”Ale jak to?”.
Byłam pod wielkim wrażeniem czytając zakończenie, chociaż obawiałam się najgorszego. Fakt, że drogi wszystkich bohaterów spotykają się w kulminacyjnym punkcie oraz ta niepewność, komu los da, a komu odbierze. Naprawdę, finał niesamowity!
Jeżeli chodzi o postacie, wspominałam wyżej, że najbardziej bliską mi osobą okazała się Gabrysia. Możliwe, że przez nasze stosunki do ludzi. Nie raz sama zachowuję się jak “dzikus”, wiele osób mi nawet o tym wspominało. Dodatkowo ta fascynacja sztuką! Moja bratnia dusza, jak nic!
Jednak pewne sytuacje sprawiły, że czułam się zmieszana. Zacznę od tego, że najpierw poleciłam mojej mamie, aby przeczytała tę książkę. Oczywiście chwilę po Niej sama zajęłam się lekturą. Pikantne sceny, które wcale nie były opisane w skrócie, czy też urywane w najlepszym momencie. Nie chodzi o to, że jestem jakąś świętoszką, która nawet nie potrafi rozmawiać czy słuchać o seksie, ale fakt, że moja mama czytała to wcześniej, wiedziała co się wydarzy i tylko spoglądała na mnie pytając :”Przy którym momencie jesteś?”. Po wszystkim zastanawiałam się, czy Pani Dorota (córka pisarki) również czuła się podobnie.
Oczywiście nie zmienia to oceny mojej książki, ponieważ nadal uważam ją za jedną z moich ulubionych, która dumnie stoi na nowej półce.O okładce raczej wspominać nie muszę - sami rozumiecie, jest przepiękna!
Nabrałam ogromnej chęci na uzupełnienie regału innymi powieściami Pani Katarzyny i już nawet mam pomysł jak tego dokonać :)

Polecam Wam z całego serca, jeżeli jeszcze nie sięgnęliście po tę książkę. Naprawdę warto :)

Trzymajcie się i miłego, zaczytanego popołudnia!
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.